Bloog Wirtualna Polska
Jest 937 735 bloogów | losowy bloog | poleć tego blooga | inne bloogi | zaloguj się | załóż blooga
Kanał ATOM Kanał RSS

Marmoladka.

piątek, 24 czerwca 2011 6:56

Co dzień prawie, po robocie
raz po chłodzie, raz w spiekocie
przy przystanku kolejowym
tam gdzie kładka.

 

Mijam stragan z łakociami
drożdżówkami i pączkami
w nich nadzieniem jest jak zwykle
marmoladka.

 

Mieć wystarczy złotych kilka,
aby choć przez małą chwilkę,
cukierniczych wspaniałości
popróbować.

 

Że to świeżo po wypłacie
więc i ja, (Mój miły bracie),
zapragnąłem tak po prostu
ich skosztować.

 

Sprzedawczyni bardzo miła
szybko mi wytłumaczyła;
te dobrości robi Zofia
-jej sąsiadka.

 

I, że dzisiaj wyjątkowo
w pączkach nadziewanych zdrowo
toffi będzie, a nie zwykła
marmoladka.

 

Miałem chęć na marmoladkę,
lecz zwietrzyłem świetną gratkę,
gdyż to nowość jest w produktach
Pani Zofii.

 

Więc z uśmiechem zapodałem,
że ochoty dziś nabrałem
i pączusia na ten tychmiast
proszę z toffi.

 

Zawinięty w torebeczkę,
nawet ciepły też troszeczkę
taki świeży i pachnący,
lukrowany.

 

I przeze mnie na peronie,
może nawet i w wagonie
pączek z toffi będzie wkrótce
zajadany.

 

Zatopiłem w nim zębiska.
Aż tu nagle z pączka tryska
i z niesmakiem po gardzieli
się rozkłada.

 

Taka prosta, nieciekawa,
słodka, rzekłbym nawet krwawa,
ordynarna, najzwyklejsza
marmolada.

 

O, ja biedny, oszukany,
w kozi róg  rzekłbym zagnany,
że do pączka mi tu dziwne
rzeczy kładą.

 

Miał być taki pyszny z toffi,
a tu,  przez pomyłkę Zofii?
Jest ze zwykłą, pospolitą
marmoladą.

 

Wracam ja po schodach w górę,
zrobić na straganie burę
i nakrzyczeć: Co mi Pani
tu nakłada?

 

Lecz nie gańmy jednak Zofii,
za to że w tym pączku toffi
miało być, a jest normalna
marmolada.

 

Bo to przez złośliwość małą
wiatr mi spłatał finfę całą
i karteczkę, co z towarem
się wykłada.

 

Z pysznych pączków Pani Zofii,
które nadziewane toffi
rzucił na te, w których środku
marmolada.

 

Mówię więc: Mój miły kotku
trudno zgadnąć co jest w środku
i za wiatru figle niechaj
nikt nie gani.

 

Nauczony doświadczeniem
i z łagodnym głosu drżeniem
zamówiłem jednak tartę
z truskawkami.



Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,329856086,trackback

komentarze (7) | dodaj komentarz

Wielki Piątek.

piątek, 22 kwietnia 2011 14:49

Poranny śpiew ptaków spłynął na mnie

Zapachem białych płatków kwitnącej mirabelki.

Rozkosznie zielone źdźbła trawy wyciągały do słońca cieniutkie szyjki

Tuląc zbłąkane krople rosy.

Zza szpaleru drzew wwiercił się prosto w mózg

Natarczywy stukot kół pociągu relacji jakiejś tam.

Miłość otarła się o rzeczywistość

Jakby chciała przypomnieć o największym poświęceniu

W historii ludzkości.



Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,329381586,trackback

komentarze (4) | dodaj komentarz

Pioseneczka. (zanuć do melodii "Na prawo most, na lewo most)

czwartek, 28 stycznia 2010 8:35

Na prawo biel, na lewo biel.
Z łopatą środkiem idę
Tu sypie śnieg, tam sypie śnieg
godzina po godzinie.

Czasem pługi światłami mrugają,
zasypując co ludzie zgarniają.
Mniej widać mnie, mniej widać nas,
w całym kraju spod śnieżnych mas.



Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,5423070,trackback

komentarze (18) | dodaj komentarz | Trackbacki (1)

Przekładaniec.

wtorek, 26 stycznia 2010 6:28

Czarne, białe. Czarne, białe. Czarne, białe.
Śnieży.
Kamień, płaskie. Kamień, płaskie. Kamień, płaskie.
Leży.
Ciepłe, zimne. Ciepłe, zimne. Ciepłe zimne.
Padło.
Stefan z wiadrem pełnym węgla, potknął się o
radło.



Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,5414650,trackback

komentarze (4) | dodaj komentarz | Trackbacki (1)

Król Henryk Śpiący.

sobota, 16 stycznia 2010 7:45

Poziom minus jeden
w wilgotnym półmroku
stoi Henryk Śpiący
(śpiący przez pół roku).

Paszczę ma zamkniętą
przymrużone oczy
czeka na pobudkę
jak tylko chłód wyskoczy.

Zębiskami czarnymi
od sadzy grożnie kłapie
rdza osiada z lekka
na Henryka czapie

Letniuje po cichu.
jesienią się budzi
i krzyczy że głodny.
O żarciu wciąż marudzi.

Menu niewybredne,
zięmię czarną zjada,
za to ma apetyt
ciagle w paszczę wkładaj.

Odbije czasami
oddechem kotłowym
siwym prochem sypnie
od stóp aż po głowę

W paszczy jęzor straszny
miele nim i strzyka
kotłuje i buzuje
czasem sobie pyka.

Za to najedzony
całkiem się odmienia.
Po żeberkach sypnie
ciepłem od niechcenia.

Kotu ogon spiecze,
w kominie zaśpiewa.
Miło przy Henryku
kiedy tak rozgrzewa.

Wnet się obraz zmienia
ten taki ogólny
że on nie jest Śpiący
a Henryk Przytulny.





Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,5372936,trackback

komentarze (3) | dodaj komentarz | Trackbacki (1)

Tobiasz nie wraca.

środa, 11 listopada 2009 21:43

Nocą, gdy każda gwiazda skrzy

Na palcach liczę smutne dni

Dni, których tyle przeminęło już

Za synem w drodze opadł kurz

 

Niechaj posłucha ten i ów

Matczyne serce płacze znów

Żal w zakamarku każdym duszy tkwi

I wypłakane z oczu łzy

 

Dzień za dniem mija a co noc

Płaczę, tęsknota wzbiera w moc

Przed domem staję gdzie ostatni raz

Widziałam ukochaną twarz

 

Mówił, że wróci lada dzień

Wzrokiem żegnałam jego cień

Na podróż zabrał sto ode mnie trosk

Od ojca porad cały trzos

 

Boże w Swej opiece miej

Ciało z ciała, krew z krwi mej

Czuwaj nad sługą Twym

Pozwól niech wróci syn.

 

Jeśli mu los zgotował byt

Wspomóż go Panie w dziełach swych

Serce zachowaj a i pamięć daj

Niech zna gdzie jest rodzinny kraj

 

Niech wie gdzie ziemia ojców jest

Niech w stronę domu czyni gest

Niech mu się wiedzie i niech w modlitwie trwa

A Bóg niech łaski szczodre da

 

Boże w Swej opiece miej

Ciało z ciała, krew z krwi mej

Czuwaj nad sługą Twym

Pozwól niech wróci syn.

 

I tylko Panie proszę znów

Niech on tam żyje cały, zdrów

A w chwili śmierci pozwól ujrzeć raz

Choć jeden mego syna twarz

 

Boże w Swej opiece miej

Ciało z ciała, krew z krwi mej

Czuwaj nad sługą Twym

Pozwól niech wróci syn.



Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,5148520,trackback

komentarze (5) | dodaj komentarz | Trackbacki (1)

Poławiacz Wiatru

czwartek, 02 lipca 2009 23:32

Nad pomarszczoną taflą gęstej, zatęchłej wody
przysiadł Poławiacz Wiatru z podbierakiem pogody.

Na hak włożył przynętę z kilku promieni słońca
pochylił się nad wędką i czeka lata końca.

Gdzieś w dali słychać mruczny, i widać raz za razem
krzyczący oddech burzy i grzmotu bicie głazem .

Poławiacz też popatrzył na strony posiniałe
pod nosem westchnął cicho: "-Połapać sobie miałem"

Nad głową wnet parasol rozłożył brezentowy
na głowę czapkę wcisnął, na plecy sztormiak nowy.

Zawzięty czeka dalej usiadłszy tak okrakiem
z wichury lekki zefir odcedził podbierakiem.

Poczeka z nim przed domem na małej starej ławce
jesienią ciśnie w łąkę dla dzieci, na latawce.

A zimą kiedy śniegu pierzyna go przygniecie
wysypie z worka więcej, zawieje i zamiecie.

Na wiosnę po Marzannie oddechem pola suszy
nie marzną już zającom, ani skowronkom uszy.

A letnią porą znowu na połów czas wyruszyć
by potem mieć czym ciskać, zawiewać no i suszyć.
 



Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,4738041,trackback

komentarze (5) | dodaj komentarz | Trackbacki (1)

XIV.

niedziela, 15 marca 2009 20:52

Józef z Arymatii człek to był zamożny, sprawiedliwy.

Zawsze skory do pomocy, kryształowo też uczciwy.

On to sam zadecydował, aby w jego nowym grobie

spoczął na sen wieczny, mocny najwspanialszy w świecie Człowiek.

Zgodnie z wolą też Piłata grób ten opieczętowano

Głazem wejście zastawiono a przy głazie straż trzymano.

„W trzy dni kościół odbuduję" - Któż tym słowom chciał dać wiarę?

„Nie lękajcie się mej śmierci. Ja w dniu trzecim zmartwychwstanę."



Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,4348319,trackback

komentarze (6) | dodaj komentarz

XIII.

niedziela, 15 marca 2009 20:50

Oto koniec, śmierć ma władzę. Ciało niczym proch na wietrze.

Zdjęte z krzyża w dłonie matki złożą, ona krew obetrze.

I słów pisma sta się zadość, bok przebity na stracenie,

Wszystkim łamią a On całe, nie pęknięte ma golenie.

Z boku płyną krew i woda teraz obie rozdzielone

Aby każdy wiedział czyje ciało było ugodzone.

Piłat dziwi się, że skonał, że tak szybko oddał ducha.

Wydał Go im, lecz nakazał by pilnować - taka skrucha.

A sanhedryn jest szczęśliwy bo przed świętem to się stanie.

I wieczerzać będzie miło, uczcić dzień odpoczywaniem.

A my wiemy, że to symbol jest kończącej się tu męki.

Wiemy, że dla każdej duszy przyjdzie wreszcie kres udręki.



Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,4348309,trackback

komentarze (0) | dodaj komentarz

XII.

sobota, 14 marca 2009 14:44

Rozpostarty na ramionach, Pan nasz grzechu dźwiga brzemię.

Wokół ciemno się zrobiło duch opuścił judzkie plemię.

O dziewiątej głos donośny dobył Jezus ze swej krtani:

Boże czemuś mnie opuścił! Eloi lama sabachtani.

-On Eliasza woła, szemrzą zgromadzeni na Golgocie.

Trzcinę biorą, gąbkę moczą, octem poją Go w spiekocie.

Może Eliasz zejdzie z nieba i Go zdejmie? - pyta który.

Dowcipkują sobie, plotą, nie zważając na grom z góry.

A konaniem umęczony Chrystus przecież ich nie słucha.

-Wszystko już się wykonało!- rzekł i Swego oddał ducha.

I zasłona nad świątynią wnet rozdarła się na dwoje.

I zadrżała nagle ziemia i umilkły ptaków roje.

Setnik widząc, co się dzieje do modlitwy dłonie złożył.

-„Ten, co tutaj żywot skończył był prawdziwie Synem Bożym."



Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,4342553,trackback

komentarze (2) | dodaj komentarz

czwartek, 17 maja 2012

Licznik odwiedzin:  74 914 (wersja testowa)

Kalendarz

« maj »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

O moim bloogu

Efekty oddziaływania rzeczywistości. ********************** Za namową Mamusi Muminka postanowiłem pobawić się nieco i stworzyć nową kategorię wpisów "Na zamówienie". Czyli wiersze lub ...

więcej...

Efekty oddziaływania rzeczywistości. ********************** Za namową Mamusi Muminka postanowiłem pobawić się nieco i stworzyć nową kategorię wpisów "Na zamówienie". Czyli wiersze lub rymowanki pisane specjalnie dla moich miłych czytelników. Zamówienia proszę składać w księdze gości (bo tak najprościej).

schowaj...

O mnie

Czterdzieści lat i różne dziwne pomysły.

Księga Gości

Ostatni wpis w księdze:

  • data: 30.01.2012 18:41:23
  • autor: jurek_borys
  • treść: dzieñ dobry.....

Lubię to